środa, 18 maja 2011

work in progres

taką głowę sobie ufilcowałam, ale czy będzie ciąg dalszy ? nie wiem.... brak natchnienia... narazie

czwartek, 5 maja 2011

na słodko;)

a tu coś na osłodzenie dzisiejszego wieczorka:)
no to może jeszcze jedno
lizaki dla Mati ufilcowane na mokro(kręciołki) i na sucho (kwiatki)
takie oto zabaweczki zrobiłam dla mojej córeczki.
Teraz muszę zabrać się za cukierki i ciasteczka, bo takie fajniejsze od plastiku, no i zdrowsze od prawdziwszych, a już napewno tak szybko nie znikną:)

niedziela, 1 maja 2011

Misia polarnisia

taka sobie wyszła ostatnio z pod mojej igiełki misia.
oto misia baletnisia, tak jakoś mi się to rymuje dzisiaj:)


czerwona kokardka na uszku
czerwona kokardka na brązowej spódnisi
no i gotowa by iść na balety:)
tylko jakiegoś przystojniaka brak:(
wiem, wiem kochane jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale podobnie jak niektóre z nas zbieram na aparat (jeszcze)a jak na razie zdjątka pstrykam z telefonu!! więc wybaczcie:( liczę na waszą wyrozumiałość.
Myślę jednak że coś tam jednak widać?!
a odbiegając od tematu,
oto jeszcze jedna baletnica
z której jestem najbardziej dumna!!!
w związku z disiejszą nie najlepszą pogodą wybrałyśmy się na plac zabaw, ale była pyszna zabawa:)

środa, 27 kwietnia 2011

Brocha nowa odsłona;)

Temat tej broszki już kiedyś był......... na samym początku pokazywałam wam moją ulubioną broszkę filcowaną na mokro, troszkę na sucho przy wykończeniu.
No i powraca raz jeszcze czerwony maczek, w zupełnie innej odsłonie:)
Z okazji świąt ozdobił on koszyczek mojej Martynki!
Święciłą koszyk w kościele z wielką dumą no bo to jej pierwszy koszyczek ze święconką:)
a widoczny był z daleka no bo kwiatek czerwony musi być zauważony
niestety nie zrobiłąm zdjęcia z pełną zawartością koszyczka, a trochę szkoda bo wypchany był po brzegi samymi słodkościami!!!
I nadziwić się nie mogłam ile w takim małym koszyczku może się zmieścić cukiereczków jajeczek czekoladowych, zajączków, kuraków i baranków!! mniejsza z tym że do domu dotarła zaledwie połowa:)
Napewno dzień miałyśmy smakowity!!
Mam nadzieję że miałyście udane święta, no i oczywiście słodkie!!

poniedziałek, 21 marca 2011

zająć albo królik jak kto woli;)

Dzisiaj mam trochę wolnego:) pociecha została wieczorem u babci i jeszcze nie wróciła.
jak dobrze że są te babcie:)
Szkoda że mojej już nie ma:( byłąby chyba moją najwierniejszą fanką, obserwatorem, krytykiem, i wszystkim po trochu no bo babcie wiadomo potrafią wszystko!
dobra ale koniec o babciach bo miało być o zajączku!
To mój pierwszy uszyty własnoręcznię zając.
Szyłam go pomalutku, ręcznie w 100%, niestety nie posiadam maszyny do szycia :(
Oj a bardzo chciałabym mieć.
w głowie dużo pomysłów, ale przy mojej niuni nie da się poprostu nic bo ona zaraz chce z mamą, a jak tu dwulatce dać igłę do ręki?! no nie da się normalnie, nie da się przy niej nic zrobić!
A ten zajączek powstał kiedy sobie smacznie spała:)
Nawet nie budziłą się jak zwykle, więc spokojnie mogłam sobie szyć, no choć nie tak spokojnie, no bo z nasłuchiwaniem czy przypadkiem się nie obudzi.
No i tak szybciutko, szybciutko no i jest!

No i się nie obudziła:)
i na następny dzień już na nią czekał:)
Co prawda jest już troszkę zmasakrowany, bo Martynka jakoś szczególnie sobie go umiłowała, zwłaszcza jego miękki skórkowy, guzikowy nos, który w chwilach stresu szczypie, gniecie, i kręci.
No cóż, w każdym bądż razie zastosowanie jakieś ma i nie leży bezczynnie w kąciku:)
Mam nadzieję że uda mi się jeszcze w niedługim czasie coś uszyć bo głowa pełna pomysłów!:)

środa, 9 marca 2011

tutu

Zachorowałam na spódniczkę dla mojej córeczki. Od kilku dni nosiłam się z zamiarem uszycia dla niej takiego cuda, aż w końcu poszperałam na necie i znalazłam parę opisów jak można zrobić taką spódniczkę bez szycia!
no i wczoraj się zabrałam:)
moja Martynka jesy zachwycona, jak dla mnie wygląda ok ale pare rzeczy bym teraz zmieniła. może niedługo zabiore się za kolejną kto wie...
no i jak wam się podoba?
a tu jeszcze jedna prezentacja na Panu miśku:)

poniedziałek, 31 stycznia 2011

brocha


hmmmm oto broszka........
czerwona z żołtym środkiem, jedna z pierwszych które ufilcowałam.
Świetnie pasuje do mojego czarnego płaszcza. bardzo jąlubię ze względy właśnie na to że jest prosta bez zbędnych ozdobników!
co więcej można napisać o takiej broszce? nie wiem?! oże wkrótce bardziej mnie natchnie!
ale sami przyznacie że to już jakiś postęp u mnie! napisałam coś, a wcześniej nic a nic! jestem z siebie dumna, o ile to jeszcze uda mi się umieścić na tym blogu:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...